III edycja “Mary i Maxa” powoli przechodzi do przeszłości. Przez ostatnie kilka miesięcy w miarę możliwości staraliśmy się na bieżąco zdawać Wam relację z tego, co się u nas dzieje. Mimo tego na pewno nie wiecie o nas jeszcze wszystkiego - szczególnie o naszych partnerach z Lublina i Łodzi. Dlatego dziś w ramach podsumowań i wspomnień chcieliśmy Wam przybliżyć to, jak “Mary i Max” przebiegał w Lublinie.

lublin4.jpg

Oczywiście zasady programu były takie same jak w Warszawie - uczestnicy oraz wolontariusze spędzali  wspólnie czas w wybrany przez siebie sposób. To co robili, często było podobne do tego, co robią nasze pary w Warszawie, czasem jednak ich spotkania odbiegały nieco od tego, co znamy z edycji warszawskiej - co nas oczywiście niezmiernie cieszy! I tak część par umawiała się na spacery - uczestnicy i wolontariusze podziwiali na przykład jesienne krajobrazy nad Zalewem Zemborzyckim i w lubelskich wąwozach. W deszczową pogodę spotykali się w domach grając w planszówki czy na komputerze, wspólnie oglądając ulubione filmy czy po prostu rozmawiając o  tym, co im się przydarzyło w ostatnich dniach. Czas mijał im również na dzieleniu się swoimi pasjami. Spotkania te były cenne nie tylko dla uczestników - także wolontariusze często mieli okazję spróbować czegoś nowego - na przykład poznać najskrytsze, wcześniej nieznane zakamarki Lublina. Inni odkryli w sobie pasje kulinarne. Okazało się, że wbrew wcześniejszym zapewnieniom, iż jedynymi „daniami”, które potrafią przyrządzić są herbata i kisiel, nasi uczestnicy i wolontariusze potrafią wyczarować przepyszne potrawy. Byli i tacy, którzy każdy słoneczny dzień przeznaczali na wycieczki rowerowe.

lublin.jpg

Z pomocą przy wyborze miejsca spotkania przyszli oczywiście nasi partnerzy. Restauracja Locomotiva - główny partner lubelskiej drużyny - udostępniła aż 30 podwójnych zaproszeń na kawę i przepyszny deser szefa kuchni. Z kolei dzięki Restauracji Giuseppe lubelskie pary mogły uczestniczyć w dwóch fantastycznych warsztatach kulinarnych. Każdy uczestnik warsztatów przygotował specjalnie wymyśloną przez siebie pizzę, a następnie sprawdził jak smakuje. Okazało się, że w tym gronie znajdują się bardzo zdolni kucharze. Wszechstronna restauracja Kogel-mogel zaprosiła nasze pary do skorzystania z bogatej oferty ich menu. Przysmaków kuchni włoskiej nasi uczestnicy mogli  spróbować także dzięki restauracjom Sexy Duck oraz Arte Del Gusto. Pyszną różnorodną kuchnią kusiły też restauracje Kardamon i Alan Hugs - tam każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Z kolei najlepszych lodów w mieście nasze pary posmakowały w restauracji BOSKO.

lublin1.jpg

Ale lubelscy partnerzy to nie tylko restauracje. Klub Masters przygotował  wejściówki na kręgielnię, gdzie nasze pary miło i aktywnie spędzały czas. Natomiast Let Me Out udostępnił vouchery do escape roomu. Uczestnicy i wolontariusze zostali zamknięci w specjalnie zaaranżowanym pokoju - pełnym zagadek, szyfrów, kłódek i wskazówek. Mieli jedynie 60 minut, aby je wszystkie wspólnie rozwiązać i odnaleźć ukryty w pokoju klucz do drzwi.

lublin let me out.jpg

Po kilku miesiącach wspólnych spotkań przyszła pora na zakończenie edycji i galę finałową. Na początku odbyła się oczywiście część oficjalna - podziękowania dla uczestników, wolontariuszy i partnerów. Lubelski zespół przygotował też piękną prezentację, o tym jak przebiegał projekt - od pierwszego szkolenia wszystkich ekip w Warszawie po ostatnie spotkania par. Nie mogło też zabraknąć fragamentu programu "Poranek Między Wisłą i Bugiem", w którym kilka tygodni temu lubelska ekipa opowiadała o “Mary i Maksie”. Niespodzianką dla obecnych były pozdrowienia z Warszawy i Łodzi, nagrane podczas finałów, które odbyły się dzień wcześniej. Tak jak w innych miastach pojawił się również filmik z wypowiedziami uczestników i wolontariuszy o tym, co dał im udział w projekcie.

Potem przyszedł czas na część mniej oficjalną - wspomnienia przy kawie, herbacie i pysznym poczęstunku, o który zadbali partnerzy. Dużo radości sprawił wszystkim kącik ze śmiesznymi gadżetami, gdzie można było zrobić sobie zdjęcia. Bardzo miłą pamiątką będzie dla nas również mapa Lublina, na której pary zaznaczały miejsca, gdzie razem spędzały czas podczas trwania projektu. Końcówka spotkania była pełna emocji dzięki grom - Dixit i Uno.  

lublin5.jpg

lublin6.jpg

Podczas finału padło wiele życzliwych słów i podziękowań od  uczestników, wolontariuszy, a także członków ich rodzin. Także obecni na gali partnerzy bardzo pozytywnie mówili o projekcie i już teraz wyrazili chęć wsparcia przy kolejnej edycji. My też niezmiernie cieszymy się, że Lublin dołączył do “Mary i Maxa” i pierwszą lubelską edycję zaliczamy do udanych!

lublin3.jpg